Dobrze jest wpadac do NYC bo zawsze mozna wyczaic cos nowego i ciekawego, jesli chodzi o mnie to glownie w muzyce.
Buraka Som Sistema = Pure Power


W Polsce live w czasie Heineken Open'er Festival


Dwa tygodnie temu przyjechalem do NYC pierwszy raz w zyciu jako turysta. Myslalem sobie ze z takiej perspektywy dostrzegac bede tu mase plusow ktorych nie moglem zauwazyc zyjac tu na stale. Okazalo sie ze to jednak tak nie dziala. Moze to glupio zabrzmi ale nosze w sobie tak wielka traume nowojorska ze bez wzgledu na moj status turysty czuje sie tu dziwnie. Bedac w Nowym Jorku momentalnie wpadam w totalnie irracjonalna melancholje, w stan lekkiego otepienia w ktorym swiat idzie sobie swoja droga a ja glebiej i glebiej wlaze w siebie i mysle bezcelowo co bylo i co bedzie. Wszytsko to pochlapane jest takiem "artystycznym", przewrazliwionym pesymizmem, ktorego czasem brakuje mi w Polsce. Znowu w moim iPod-zie wyszukuje i wlaczam sentymentalne kawali i gapie sie przez okno autobusu i mam wrazenie jak by to jakis film lecial nie widomo o czym. Powiem ze to sa doznania mocne, zakrecone i ciekawe. W obecnej sytuacji ciesze sie ze sa bo wiem ze za trzy dni wsiade do samolotu i dolece do Warszawy gdzie na lotnisku czekac bedzie na mnie duzo, duzo, duzo szczescia. Wiem ze uspiony Niujork zostanie za oceanem, bedzie znowu na mnie czekal bo to miasto to troche pulapka jest. Ja tym czasem skupiam sie mocno na rodosci ktora jest i czeka w Polsce. Zywot ludzki to super sprawa! Dobranoc sie z Panstwem.


