Thursday, April 23, 2009

A z Niujorku - Buraka Som Sistema


Dobrze jest wpadac do NYC bo zawsze mozna wyczaic cos nowego i ciekawego, jesli chodzi o mnie to glownie w muzyce. 

Buraka Som Sistema = Pure Power






W Polsce live w czasie Heineken Open'er Festival

Saturday, April 11, 2009

Wiosna jest nareszcie

Nic juz tu nie pisalem od wiekow ale wiosna sie zaczela i wybija glupawa. Powiem wam tylko zwiezle ze sezon nad Rogoznem oficjalnie sie otworzyl, szczupak sie trze na maxa, mlode dziki zaskakuja nawet najwierniejszych obserwatorow, bociany wrocily pod GS-a, okularnica usmiechnieta, rowery chodza jak zloto, piwo smakuje najlepiej na swiecie a chlopaki miewaja relaks.




Tuesday, July 29, 2008

Z Niujorku

Nic sie tu nie odzywalem bardzo dlugo. Zywot w Polsce nie sprzyja chyba mojemu blogowaniu, jest praca, mile zajecia i duzo znajomych. Jestem chwilowo w NYC, obok mnie siadl moj mlodszy brat, otworzyl tego bloga i mowi "Dawno sie nie pisalo, co?". Z racji tego ze Niujork bardzo sprzyja blogowaniu pomyslalem sobie ze napisze co nie co.
Dwa tygodnie temu przyjechalem do NYC pierwszy raz w zyciu jako turysta. Myslalem sobie ze z takiej perspektywy dostrzegac bede tu mase plusow ktorych nie moglem zauwazyc zyjac tu na stale. Okazalo sie ze to jednak tak nie dziala. Moze to glupio zabrzmi ale nosze w sobie tak wielka traume nowojorska ze bez wzgledu na moj status turysty czuje sie tu dziwnie. Bedac w Nowym Jorku momentalnie wpadam w totalnie irracjonalna melancholje, w stan lekkiego otepienia w ktorym swiat idzie sobie swoja droga a ja glebiej i glebiej wlaze w siebie i mysle bezcelowo co bylo i co bedzie. Wszytsko to pochlapane jest takiem "artystycznym", przewrazliwionym pesymizmem, ktorego czasem brakuje mi w Polsce. Znowu w moim iPod-zie wyszukuje i wlaczam sentymentalne kawali i gapie sie przez okno autobusu i mam wrazenie jak by to jakis film lecial nie widomo o czym. Powiem ze to sa doznania mocne, zakrecone i ciekawe. W obecnej sytuacji ciesze sie ze sa bo wiem ze za trzy dni wsiade do samolotu i dolece do Warszawy gdzie na lotnisku czekac bedzie na mnie duzo, duzo, duzo szczescia. Wiem ze uspiony Niujork zostanie za oceanem, bedzie znowu na mnie czekal bo to miasto to troche pulapka jest. Ja tym czasem skupiam sie mocno na rodosci ktora jest i czeka w Polsce. Zywot ludzki to super sprawa! Dobranoc sie z Panstwem.


Thursday, March 13, 2008

Zalegle obrazki z Dominikany


Przerwe troche mialem w blogowaniu. Tak sie wszytsko zmienilo i tyle sie dzialo ze nie wiadomo od czego teraz zaczac. Fot mam kilka z wyprawy w tropiki to dam :)














































































Sunday, February 10, 2008

Dziwactwa w Carnegie Hall


Trafil mi sie ciekawy koncert. Impreza z cyklu "American Composers Orchestra", pod tytulem "Culture Shock". Czterech kompozytorow i cztery rozne koncert w jednym: Michael Tenzer, Uri Caine, Evan Chambers i Terry Riley. Moja uwage najmocniej przyciagnal Uri Caine i pan Rilay. Ten pierwszy okazal sie najlepszy :)
Bylo tak.
Pierwsza czesc to kompozycja Michaela Tenzera. Orkiestra plus instrumenty z indonezyjskiego gamelanu. Fajne.
Drugi byl pan Caine, ktory totalnie wymiatal. Jego "kawalek" pod tytulem "Double Trouble" mial swoja swiatowa premiere i polegal na polaczeniu muzyki skomponowanej na orkiestre i klasyczno-odjechanego-jezzowego, improwizowanego fortepianu. Dla mnie bomba a koncoweczka wgniatala w fotel. Mysle ze Uri Caine postrzega nute i fuzje jej roznych rodzajow na swoj bardzo orginalny sposob. Chlop ma wogole strasznie otwarta glowe do tych spraw i wiekszosc jego plyt i koncertow to mistrzostwo swiata jest :)
Trzecia odslona to Evan Chambers z utworem na orkiestre, folkowe irlandzkie skrzypce i skrzypce normalne. Ladne to bylo tylko troche senne w polowie.
Ostatni wystapil Terry Riley, liczylem na jakis super wypas minimalistyczny ale sie rozczarowalem. Ojciec amerykanskiego Minimalizmu troche pogrywal na syntezatorze, spiewal a do tego towarzyszyla mu smyczkowa orkiestra. Calosc w stylu indyjskim na ktory artysta ma chyba niezla bombe :) Dla mnie takie sobie ale to wlasnie Riley jako jedyny dostal owacje na stojaco i takie tam. To chyba dlatego ze facet jest w sumie ikona klasyki amerykanskiej i mu sie nalezy zawsze dobry aplauz.
Koncert super, grany w mniejszej sali Zankel Hall, kameralnie, duzo przyjemnosci i relaksu.

Brat, Karaiby & Balkan Beat Box

Brat moj przylecial. Mieszkamy sobie wszyscy u Jara wiec jest mila, rodzinna atmosfera. Strasznie juz dawno nie spedzalismy tak razem czasu, fajnie jest.





Podfarcilo mi sie znowu i we wtorek w
rodzinnym gronie lece ponownie na Dominikane, tym raze w okolice miejsca o milej nazwie Puerto Plata. Ze zdjec miejscowa wyglada spoko. Gory, ocean i duzo slonca. Pewnie bedzie git.

Dodam jeszcze ze dzis odkrylem fajowa kapele Balkan Beat Box, nie wiem czy nie zachwalam zbyt pochopnie ale po pierwszych przesluchaniach wydaje sie byc spoko. Chlopaki sa z Brooklyn-u, mieszaja balkanski folk z calym tym badziewiem co jest teraz w modzie. Skoczna nuta z energia. Jak ktos lubi klimaty w stylu Gogol Bordello to na bank sie spodoba, a jak ktos nie zna Gogol-a to powinien poznac :)



Video:



Balkan Beat Box







Gogol Bordello - Start Wearing Purple

Gogol Bordello - Not A Crime




From now on posts will be in Polish. Looks like there are not much foreign blog viewers here :) If someone wants English back, please write about it in comments.

Wednesday, February 06, 2008

Back in NYC


























































































Saturday, January 26, 2008

Polski post

Od czterech tygodnie jestem w Polsce. Nie ma co gadac, fajnie mi tu. Szlajam sie po szarym Lublinie, spotykam znajomych, bylem w Wawie w teatrze, widzialem sie z bratem, czasem pije piwo, calkiem niezle gada mi sie z mama. Najwazniejsze ze w tym wszystkim towarzyszy mi Basia, ktora jest cudowna osoba. Z cala odpowiedzialnoscia moge powiedziec ze jestem szczesliwy i zadowolony. Troche tesknie za Jarem. Nie dotarlem niestety do Stargardu, do Marka i Tomka. Szkoda.
Za tydzien musze wracac do NYC, mam nadzieje ze nie na dlugo. Ciekawe jak to wszytsko sie teraz pouklada. Nie mam zadnych fotek dokumentujacych ten mily czas w ojczyznie. 
A teraz musze juz leciec do babci na obiad, sie zyje :)

Wednesday, October 24, 2007

Neil Landstrumm - Restaurant Of Assassins

Ok, the newest work by Neil Landstrumm just amazed me. It still has an inimitable sounding of Landstrumm's previous releases, but the form is really surprising. Dub, grime, breaks, all together with heavy kick and rough, original sounds. For me perfect mix. Listen to it cause it's truly good album.

Thursday, October 18, 2007

NYC Wildlife

This kind of lovely creatures you can meet in the backyards of wild borough called Queens :)